Baltic Sail 2010 Gdańsk - zlot żaglowców na Motławie
Motława, Długie Pobrzeże i Targ Rybny jak za starych, dobrych, hanzeatyckich czasów Gdańska zapełniły się żaglowcami, jachtami i innymi jednostkami pływającymi. Na doroczne, czterodniowe święto Baltic Sail 2010 do Gdańska spłynęło wg. organizatorów ok. 200 jednostek (licząc uczestników regat NordCup w Górkach Zachodnich).

Największą atrakcją była jednak wizyta 14. majestatycznych żaglowców, m.in. Yunyi Baltiets, Joanna Saturna, Baltic Beauty, Knudel, Arka, czy też Dar Młodzieży, w wersji jednomasztowej.
Atrakcją zlotu 2010 były dwie parady - żeglarzy z jednostek goszczących w Gdańsku na Długiej i Długim Targu oraz samych żaglowców na Motławie. 12 lipca można było zobaczyć, jak Gdańsk tuż nad rzeką tętnił życiem morskim. Żaglowce mijały się na Motławie, pozdrawiały syrenami nawzajem i gawiedź na brzegach.

Marynarze z łotweskiej Libavy oddali salut honorowy. Paradzie przewodziła jednostka strażacka, zgodnie z tradycją witająca przybyłe żaglowce kurtyną wodną. Widok był niesamowity.
Widzowie zlotu Baltic Sail mieli okazję poznać Gdańsk od strony wody i zasmakować żeglarskiego drygu, uczestnicząc w rejsach na poszczególnych jednostkach. Najefektowniej wyglądało to podczas zawodów o Bursztynowy Puchar Neptuna na wodach Zatoki Gdańskiej. 2-godzinne regaty wygrał Swallow, sterowany przez kapitana Przemka Zagrórskiego.

Na całodziennym festynie pirackim można było ucharakteryzować się na Kapitana Hooka, Kapitana Sparrowa, czy też Kapitana Flinta, albo majtka Jima Hawkinsa. A wieczorami, na scenie muzycznej na Zielonym Moście zaśpiewać "Piętnastu chłopa na "Umrzyka Skrzyni". Jo ho ho! I butelka rumu. Piją na umór! Resztę czart uczyni! Jo ho ho! I butelka rumu" i inne szanty.
Komandorem Baltic Sail 2010 był Mateusz Kusznierewicz, ambasador morski Gdańska, który zaprosił na kolejną edycję - 2011 - zlotu.
Andrzej Mróz





