Burmistrzowski Park Oruński
Góra Łez, Gliniana i Pięciu Braci, Potok Oruński, stawy i kaskada, aleją czterdziestu lip i płaczące wierzby oraz rzeźby i Pomnik Tatara Rzeczpospolitej Polskiej w pobliżu Narodowego Centrum Tatarów RP to część uroku i atrakcji oferowanych przez jeden z najstarszych parków w Gdańsku. To tutaj, w rezydencji parkowej burmistrza gdańskiego ówczesnie rządzący Johann Ernst Schmieden przenocował polskiego króla Augusta II Sasa, zwanego Mocnym przed jego wjazdem do miasta.
Park Oruński przy Trakcie św. Wojciecha w Gdańsku.
Przez stulecia park zmieniał właścicieli i oblicze. Był areną krwawych starć, co przypomina nazwa wzgórza parkowego - Góra Łez, gdy w 1813 roku Francuzi stoczyli tu zaciekłą bitwę z Rosjanami rujnując park i przeszklony ogród botaniczny z poletkami krzewów cytrusowych, kawy i ananasów. Był miejscem spotkań nowożytnych artystów i inteligencji za czasów burmistrzów Johanna Zierenberga, Bartłomieja Schachmana, Jana Czirenberga, Albrechta Groddecka i Johana Reygera. A jego sława wykraczała nawet poza granice Polski. Na przełomie XIX i XX wieku władze Gdańska urządziły tu popularny ogród miejski z miejscami do rozrywki i rekreacji. Po zniszczeniach wojennych pozwolono jednak zdziczeć parkowej roślinności, a pierwszomajowe zabawy i szabrownicy zdewastowali resztę. Zniszczeń dokonała też powódź z 2001 r., gdy wylał Potok Oruński i parkowe stawy.
Duże zalety Parku Oruńskiego - położeniu na uboczu Gdańska, mniejszy zgiełk i spokojniejszy klimat niż np. w Parku Reagana na Przymorzu, czy Parku Oliwskim w Oliwie sprawiły, że władze Gdańska zainwestowały w przywrócenie świetności zapomnianemu zieleńcowi. Na powierzchni 11 ha przywracany jest Parkowi Oruńskiemu charakter sprzed ponad 100 lat. Już teraz w parku można przejść się malowniczymi, zielonymi alejkami, podziwiać widoki z okolicznych wzniesień i zajrzeć do zabytkowych Dwóru Oruńskiego ze starym budynkiem stajni, lodowni z XVII w. Wydrążonej w Górze Pięciu Braci i odwiedzić Narodowe Centrum Tatarów RP im. Leona Mirzy Kryczyńskiego, a dzieci pobawić na placu zabaw.
Andrzej Mróz





